Z WYSOKIEGO POLA

Z WYSOKIEGO POLA
(sł. od Zamościa, muz. węgierska)

Z wysokiego pola, z rajskiego podwórza
zakochał się Jasio w Maniusi jak róża.
Gdy się Mani matka o tym dowiedziała,
Poszła do murarzy, murować kazała.

Murarze, murarze, prośbę do was wnoszę,
wymurujcie wy mi, o co ja was proszę.
Murarze, murarze prośbę wysłuchali,
nadobnej Maniusi więzień zbudowali.

A gdy usłyszała pierwszy dzwonek z wieży:
Puśćcie mnie matusiu, Jasio chory leży.
A gdy usłyszała drugi dzwonek z wieży:
Puśćcie mnie matusiu, Jasio w trumnie leży.

A gdy usłyszała trzeci dzwonek z wieży:
Puśćcie mnie matusiu, Jasio w grobie leży.
Ta niedobra matka puścić ją nie chciała,
Maniusia w więzieniu trzy razy zemdlała.

Jasia pochowali na środku cmentarza,
a Maniusie jego zaraz koło niego.
Na Jasiowym grobie wyrosła lelija,
na Maniusi grobie śliczna konwalija.

Gdy się Mani matka o tym dowiedziała,
wzięła ostry sierpek, kwiaty pościnała.
A gdy je ścinała krew się strugą lała;
jakie serce miała, że nie zapłakała?
POSZŁA KAROLINKA DO GOGOLINA

I
Poszła Karolinka do Gogolina – (bis)
a Karliczek za nią jak za młodą panią
z flaszeczką wina.

II
Wróć se Karolinko napij se wina – (bis)
a bydziesz czorwona
a bydziesz czorwona
jako malina.

III
Szła do Gogolina przedsa patrzyła – (bis)
ani se na swego
synka szykownego
nie obejrzała.

IV
Wróć se Karolinko bo jadom goście – (bis)
joł se już nie wrócam
bo se bardzo smuca
boch już na moście.

V
Pod tom kamienicom bronny koń stoi – (bis)
już se Karolinka
już se Karolinka
do ślubu stroi.

VI
Jak se nastroiła bardzo płakała – (bis)
swój zielony wionek
swój zielony wionek
z głowy stargała.

VII
Prowadź że mnie dróżko hen w daleki świat – (bis)
znajda tam inkszygo
synka szykownego
co mi bydzie rad.

PŁYNIE WISŁA, PŁYNIE

Płynie Wisła, płynie
Po polskiej krainie, (bis)
Zobaczyła Kraków, pewnie go nie minie. (bis)

Zobaczyła Kraków,
Wnet go pokochała, (bis)
A w dowód miłości wstęgą opasała. (bis)

Chociaż się schowała
W Niepołomskie lasy, (bis)
I do morza wpada, płynie jak przed czasy. (bis)

Nad moją kolebką
Matka się schylała, (bis)
I po polsku pacierz mówić nauczała. (bis)

Bo ten naród polski
Ma ten urok w sobie, (bis)
Kto go raz pokochał, nie zapomni w grobie. (bis)

Płynie Wisła płynie,
Po polskiej krainie (bis)
A dopóki płynie Polska nie zaginie. (bis)

Z tamtej strony Wisły,
Jest Wandy mogiła (bis)
Która za swój naród życie poświęciła (bis)

Płynie Wisła, płynie
W biegu się nie zwróci (bis)
O Wiśle i Wandzie Krakowiaczek nuci. (bis)

KRAKOWIAK
(od Rzeszowa)

Tu jest górka, koło górki, pożyczyła matka córki,
pożyczyła na godzine, on chciał trzymać całą zimę.

Jak była Jasio mały chłopiec, wsadzili go z Magdą na piec,
potem go nie chcieli wsadzić, bo już wiedział jak se radzić.

Jak na lewo, tak na mańkę, zgubili se ojciec fajke,
jak zgubili tak znaleźli, po kolana w błoto wleźli.

Jak ja jechał z Wielopola wyszła do mnie jak topola,
a ja do nij jak kogucik, ona zaszła, ja ucik.

A jakem pasała woły, zagnałam je do stodoły,
zjadły żyta po snopisku, ja leżała na klepisku.

Jak bym jo miał co wy mocie, jo bym wum dał wy nie docie,
jak bym jo mioł takie ciało, to by mi się spać nie chciało.